Trening

O postępach w treningu (czy jego metodach) donosił będę we wpisach na blogu, ale aktualny plan moich biegów (2017 r) wygląda podobnie jak w 2016 r.
Staram się biegać 3-4 razy w tygodniu zwiększając objętość treningów (chciałbym robić ponad 200 km na miesiąc). Od czasu do czasu robię jakiś szybszy bieg treningowy (jak ja to mówię na odmulenie od truchtania :)) Górskie weekendy pozwalają mi zaś wzmacniać siłę biegową.
I w sumie to tyle. Działa dobrze, są przyrosty formy, więc nie stosuje żadnych wymyślnych metod, interwałów itp.

W 2016 r. było zaś tak:

PONIEDZIAŁEK – wolne

WTOREK – bieg na dystansie około 11-12 km (płaski teren)

ŚRODA – bieg na dystansie około 6-12 km (płaski teren) – ostatnio odpuściłem ten bieg i środa jest znów wolna

CZWARTEK – bieg na dystansie około 11-12 km (płaski teren)

PIĄTEK – wolne

SOBOTA – długie wybieganie (w tym momencie około 15-20 km będę zwiększał do 30 w miarę postępów, teren górski)

NIEDZIELA – relaksacyjny bieg z moją Żoną (w tym momencie około 10 km, teren górski)

Jak widać 4 treningi na tydzień pasują mi, przy zwiększeniu dystansów długich wybiegań tygodniowy kilometraż jest ok – ponad 50 km.

W 2015 r. było zaś tak:

PONIEDZIAŁEK – wolne

WTOREK – bieg na dystansie około 12 km (płaski teren)

ŚRODA – wolne

CZWARTEK – bieg na dystansie około 12 km (płaski teren)

PIĄTEK – wolne

SOBOTA – bieg na dystansie około 5 km (teren górski)

NIEDZIELA – długie wybieganie (w tym momencie około 20 km, teren górski) – oj rzadko się to udawało

Minusem treningów w 2-15 roku był fakt, że długie wybiegania z reguły kończyły się na 15 km. Nie szło z tego zbudować ani wytrzymałości ani kilometrażu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *