TRENING (TYDZIEŃ 17) – 21+23/04/2015

trening

Tydzień 17 – 21/04/2015

Dystans: 11,57 km
Czas: 01:08:01
Średnie tempo: 5:53 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: Garmin FR10. Buty – Nike LunarSwift +4

Tydzień 17 – 23/04/2015

Dystans: 10,88 km
Czas: 01:05:33
Średnie tempo: 6:01 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: Garmin FR10. Buty – Puma Kevler Runner
Ostatnie 2 treningi przed maratonem. Nie kombinowałem już z urozmaiceniami tylko zrobiłem swoje 2 kółka po Oleśnicy. Trening z 23/04 zmniejszyłem troszkę objętościowo, chociaż zmiana ta bardziej taka kosmetyczna wyszła.
W obu biegach za to przetestowałem przyszły zestaw startowy – skarpetki kompresyjne z Lidla i buty. Nie byłem zdecydowany w których pobiec. Zeszłe martony biegłem w EB DiamondStar ale po założeniu ich ostatnio na trening, czułem później mocno wytłuczone nogi. Chyba za mało je ostatnio używałem i przyzwyczaiłem się do większej amortyzacji.
Oznaczało to, iż wybór miał być między Nike i Puma. Padło finalnie na Nike bo Pumy mimo, że mają troszkę więcej miejsca w środku to czuję w nich bardziej prawego achillesa. Zaczynam wtedy wykonywać różne dziwne ruchy nogą by ją rozruszać (podczas biegu) co finalnie powoduje duże zmęczenie. Nike jakoś lepiej „mi wchodzi” ostatnio.

TRENING (TYDZIEŃ 16) – 18+19/04/2015

trening

Tydzień 16 – 18/04/2015

Dystans: 4,52 km
Czas: 00:27:42
Średnie tempo: 6:08 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: Garmin FR10. Buty – Crivit 2015

Powrót na stare trasy (okolice Nowej Rudy czyli Góry Sowie). Sobotni trening jak zwykle na rozruszanie nóg po górkach. Spokojnie biegłem ale coś ciężkawo szło. Widać różnicę między bieganiem po płaskim a po pagórkach 🙂

Tydzień 16 – 19/04/2015

Dystans: 17,38 km
Czas: 01:48:38
Średnie tempo: 6:15 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: Garmin FR10. Buty – Crivit 2015

Zastanawiałem się co pobiec w niedzielę. Czy dłuższy dystans, czy zmniejszyć długość wybiegania (w sumie to tydzień został do maratonu). Finalnie uznałem, że nie będę kombinował i pobiegnę te 17 km. Więcej nie ma sensu, a z kolei nie ma też co zmniejszać treningów (bo ich wcale dużo nie robię).
Dobrze się biegło, leciałem bardzo spokojnie i kryzysów na trasie nie miałem.

TRENING (TYDZIEŃ 16) – 14/04/2015

trening

Tydzień 16 – 14/04/2015

Dystans: 5,20 km
Czas: 00:29:58
Średnie tempo: 5:46 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: Garmin FR10. Buty – Nike LunarSwift +4

Nie lubię biegać rano, prawie wyrwany z łóżka 🙂 Ciężko mi coś zastartować i bieg idzie z mozołem. Dodatkowo miałem krótką przerwę od ostatniego treningu (dzień wcześniej wieczorem) co swoje napewno dołożyło. Wielkiego wyboru jednak nie było. Zależało mi na wolnym popołudniu (w końcu urodziny żony) to trening odbył się o 06:15.
Cóż można powiedzieć. 5 km to wielkie wyzwanie nie było więc do mety doleciałem 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 16) – 13/04/2015

trening

Tydzień 16 – 13/04/2015

Dystans: 4,51 km
Czas: 00:26:31
Średnie tempo: 5:53 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: Garmin FR10. Buty – Puma Kevler Runner

Troszkę mi się pokomplikowały plany treningowe w zeszłym tygodniu. Jak na złość coraz częściej zaczął mnie pobolewać ząb i uznałem, że zanim zacznie się masakra trzeba jednak uderzyć do dentysty. Nie tak łatwo się zapisać ale finalnie padło mi na sobotę. Lekarz pomógł mi wprawdzie podwójnie bo:
1. ząb już nie boli
2. lżejszy jestem o jego wagę 🙂
Ale jakoś nie wpłynęło to na moją mobilizację do biegów. Po tym traumatycznym przeżyciu zrobiłem sobie 2 dni wolnego od biegania i na trasę ruszyłem dopiero dzisiaj. Nie chciałem od razu lecieć nie wiadomo ile, więc tylko lekki ~5 km rozruch.

TRENING (TYDZIEŃ 15) – 09/04/2015

trening

Tydzień 15 – 09/04/2015

Dystans: 11,81 km
Czas: 01:08:59
Średnie tempo: 5:50 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – Nike LunarSwift +4

Kolejny cotygodniowy trening.
Przechwaliłem się trochę po ostatnim biegu, że dobrze mi się leciało w butach EB. Na drugi dzień czułem jednak mocno „obite” nogi. Co gorsze zrobił mi się bąbel na boku pięty, który przeszkadza w chodzeniu. Łaziłem przez to dziwne stawiając stopę i pod koniec środy czułem Achillesa 🙁
Szczęśliwie już mi przechodzi i dzisiaj nawet dało się biec.
Początek treningu to ciężkie nogi. Dopiero z czasem i dystansem trochę się rozkręciłem i leciało mi się już lepiej.

Dzisiejszy bieg był jednocześnie testem całkowitej nowości jak na mnie – skarpetek kompresyjnych z Lidla. Ich recenzję umieściłem już na stronie.

TEST – Crivit Skin Compression (Skarpetki do biegania)

Test_sprzetu

TEST – Crivit Skin Compression (Skarpetki do biegania)

Lidl był jednym z pierwszych marketów, które wyczuły duże zapotrzebowanie na produkty przeznaczone do uprawiania sportu.
Ich wypusty odzieży do biegania, na rower czy narty pojawiają się już od ładnych paru lat. Cześć z tych rzeczy całkiem zasłużenie zdobyła duża renomę wśród biegaczy bowiem w niskiej cenie gwarantują dobrą jakość i spore walory użytkowe. Był okres, że po dostawie, całość towaru rozchodziła się jak świeże bułeczki i trzeba było się spieszyć by cokolwiek kupić.
W tym momencie rynek już się trochę nasycił (konkurencja również co moment organizuje akcje na sprzęt sportowy) i takich problemów już nie ma. W sklepach na Dolnym Śląsku potrafią leżeć koszulki, buty z kilku ostatnich wypustów.
By przyciągnąć klientów ostatnio w marketach spod znaku L pojawiła się zupełna nowość czyli kompresyjne skarpetki do biegania – Crivit Skin Compression.

Przyznaję się, że nigdy takiego sprzętu nie miałem. Sens wcześniejszego zakupu blokowała mi na pewno cena bo uznani producenci za skarpety kompresyjne wołają sporo ponad 100 zl.
W cenie Lidlowej warto natomiast spróbować bo jest to praktycznie koszt zwykłej pary skarpet sportowych.
Do marketu udałem się drugiego dnia wieczorem (od rozpoczęcia akcji). Skarpetki były. W moim rozmiarze (43-44) zestawów (białych – nie wiem czy były dostępne inne kolory) było sporo tak więc stałem się dumnym posiadaczem swoich pierwszych skarpet kompresyjnych 🙂

skin_comp_01

Skarpetki zapakowane są w papierową obwolutkę, do której przyszyte są nitką. Z opakowania wyczytać można szereg informacji o zastosowanych w nich systemach chroniących poszczególne elementy stóp. Według producenta chronią one kostki, podbicie, ściegna Achillesa, podeszwę, pięty i palce. Czyli w dużym skrócie wszystko 🙂 Z właściwości kompresyjnych wymienione są redukowanie wibracji mięśni, optymalizacja ukrwienia i odprężenie dla nóg.

skin_comp_02

Po uporaniu się z pudełeczkiem naszym oczom ukazują się skarpetki w całej okazałości. Wykonane są całkiem solidnie. Materiał większości jest cieńki w newralgicznych miejscach grubszy. Widać pasy wzmocnień. Czarne wstawki napisów, linii są hatfowane (bo od środka wisi sporo niteczek).

skin_comp_03skin_comp_04
Cóż… pozostaje założyć i przebiegnąć się trochę.
Skarpety zakłada się na odpowiednią nogę (są opisy Lewa, Prawa). Po zainstalowaniu 🙂 ładnie opinają nogę. Nie jest to jakieś mega ściskanie ale czuć, że dobrze przylegają.
U mnie po naciągnięciu sięgnęły na około 10 cm przed dół kolana czyli praktycznie do najszerszego miejsca łydki. Z biegów widziałem, że dużo osób ma skarpetki kompresyjne wyższe, praktycznie pod samo kolano. Czy to dobrze czy źle niestety nie mogę się wypowiedzieć bo nie mam z czym porównać.
Mimo, że skarpety sprawiały wrażenie cieńkich, przez swoje warstwy wzmocnień są jednak grubsze od zwykłych. W porównaniu do najtańszych Kalenji (w których zawsze biegam) czuło się, że w bucie zostaje mniej miejsca.
Podczas biegu żadnych minusów Crivitów nie czułem. Obciskają nogę, nie zsuwają się. Opięcie nie przeszkadza, nie czuć żadnego dyskomfortu.
Po biegu muszę powiedzieć, że pewne plusy kompresji są widoczne. Nie miałem nóg „wybitych” jak po rundce w zwykłych skarpetkach i o to raczej chodzi. Muszę jednak uczciwie powiedzieć, że moim zdaniem podobny efekt stabilizacji mięśni można uzyskać mocniej opiętymi spodenkami  czy dopasowanymi podkolanówkami.
Pierwsze pranie Crivity przeżyły ok, nic im się nie stało i wyglądają dalej ładnie. Szkoda jednak, że są białe. Boje się, że po dłuższym używaniu już takie piękne nie będą. Jednak ciemne kolory są z reguły praktyczniejsze dla faceta 🙂

Finalnie, w tej cenie uważam, że warto je kupić. Chociaż na spróbowanie, a może będzie to właśnie ten towar, który pokaże, że Lidla dalej liczy się na rynku biegowym 🙂 bo nie ma co ukrywać, że większość z dostępnych w tym markecie artykułów zorientowanych jest na początkujących biegaczy jak i osoby uprawiające sport rekreacyjnie. „Wyczynowi” biegacze raczej sięgną po sprzęt innych producentów.

CITY TRAIL Wrocław 2014/2015 – zakończenie cyklu

CITY TRAIL Wrocław 2014/2015 – zakończenie cyklu

Miałem przyjemność uczestniczyć dzisiaj w ceremonii zakończenia (wręczenia nagród) cyklu CITY TRAIL 2014/2015.
Kto nie słyszał, nie startował to polecam przejrzeć stronę organizatora – http://citytrail.pl/
W telegraficznym zaś skrócie jest to cykl 6 trailowych (comiesięcznych) zawodów na dystansie 5 km. Zawody odbywają się w okresie jesienno-wiosennym więc są dobrym motywatorem by nawet w zimie nie rezygnować z treningu a sumiennie przepracować ten okres.
city_tr_001

Biegi CT organizowane są już 3 rok z rzędu – początkowo pod nazwą Biegaj z Naturą. Cykl rokrocznie rozrasta się (początkowo były chyba 4 miasta a teraz już 10) co świadczy o zainteresowaniu nimi.

Do tej pory uczestniczyłem w edycji pierwszej 2012/2013 i aktualnej 2014/2015 więc mam pogląd jak zmieniały się one na przestrzeni tych lat.
Od strony „biegowej” widać, że formuła zawodów (jak i ich ogólna otoczka) jest już ustalona i organizatorzy nie starają się dokonywać corocznego „przewrotu”. Trasa biegu jest ciągle ta sama, organizacja przed biegiem (jak i po) również.
Nie jest to żaden minus. Ci, którzy już startowali wiedzą co i jak, natomiast reguły są na tyle proste, że i nowi zawodnicy bez trudu się w nich odnajdą.
Widać natomiast, że biegi w Polsce przeżywają rozkwit i jest zapotrzebowanie na taką aktywność. Już samo zwiększenie ilości miast biorących udział w cyklu świadczy, że ma kto biegać. Ilość startujących również pokazuje, że ludzie chcą i lubią biegać. We Wrocławiu najlepiej widać to po sznurze aut parkujących przez zawodami 🙂 Kiedy biegłem w 2012/13 roku tych aut było kilkanaście-dziesiąt a w tym roku rząd fur ciągnął się praktycznie przez cały Las Osobowicki. Rozgrzewkę można było zrobić idąc od samochodu do biura zawodów 🙂
Cieszy to bo z tego co widziałem na ceremonii dla wielu osób był to pierwszy kontakt z prawdziwymi zawodami. A rywalizacja wciąga i wiele z tych osób na pewno pozostanie z bieganiem na dłużej.

Żeby nie było tylko na plus 🙂 trzeba powiedzieć, iż tegoroczna, wrocławska edycja była raczej dość pechowa dla organizatorów. Pierwszą (ale za to wielką) wtopę zanotowali w 1 biegu, kiedy to źle oznaczyli trasę i wszyscy zawodnicy pobiegli około 5,7 km zamiast 5. Dla mnie bieg pierwszy (tempowo do 5 km) był biegiem najlepszym więc taka pomyłka była dość mocno dyskwalifikująca (tym bardziej, że wyników tych zawodów nie policzono do generalki).
Drugim niedociągnięciem była zaś ceremonia zakończenia, kiedy to źle podano adres imprezy (na www) i dużo ludzi czekało nie tam gdzie trzeba. Szczęśliwie przybył po nas organizator i doprowadził na właściwe miejsce.
Samo zakończenie odbyło się w miarę szybko, były niedociągnięcia ze sprzętem (prezentacje nie mieściły się w ekranie), mi nie podobało się również wręczanie medali. Dekoracje zwycięzców generalki/kategorii ok ale na sam koniec „szaraków” jak ja wywołano tylko – teraz przychodzi lewa strona sali, później prawa. Niefajnie trochę 🙁 jednak o powodzeniu zawodów zadecyduje ilość takich biegaczy jak ja a nie tych paru najszybszych. I to nam warto było tego czasu poświęcić troszkę więcej.

Mimo tych małych minusów polecam jednak wszystkim, którzy jeszcze w CT nie startowali, by zainteresowali się tym cyklem bo dobrze przepracowana zima na pewno zaprocentuje w biegach już we właściwym sezonie.

P.S.
Gdyby zaś kogoś interesowało. Pod względem sportowym zanotowałem pozycję 172 (na 211 sklasyfikowanych mężczyzn) ze średnim czasem około 25 min. W porównaniu z pierwszą edycją podciągnąłem się, bo wtedy notowałem czasy około 27 min, jednak dalej szału nie ma bo to ogony grupy 🙂

TRENING (TYDZIEŃ 15) – 07/04/2015

trening

Tydzień 15 – 07/04/2015

Dystans: 11,82 km
Czas: 01:10:32
Średnie tempo: 5:58 min/km
Średnie tętno: –

Sprzęt: SpoQ SQ100. Buty – EB Diamond Star

Nowy tydzień, trasa ta sama (czyli kręcenie dwóch kółeczek po Oleśnicy). Żeby nogi nie przyzwyczajały się tylko do jednych butów założyłem takie, w których już dość dawno nie biegałem. Lżejsze i z mniejszą amortyzacją. Nie było jednak źle – nic nie bolało 🙂

TEST – Buty Kalenji Kapteren Crossover Fw13 (początek testu)

Test_sprzetu

TEST – Buty Kalenji Kapteren Crossover Fw13 (początek testu)

Z butami „terenowymi” nie miałem do tej pory wielkiego doświadczenia, chociaż zupełnym przypadkiem pierwsze moje droższe buty biegowe (które kupiłem jakieś 5 lat temu) okazały się takimi właśnie być. Były to Adidasy Boreal Tr (Trial). Przez pierwsze lata tłukłem je zapamiętale w biegach asfaltowych (a zejścia w teren to były sporadyczne przypadki). Z czasem świadomość człowieka jednak rośnie i uświadomiony co mam zacząłem używać je zgodnie z przeznaczeniem.
Wszystko co dobre się jednak kończy i Adidasy udały się na zasłużoną emeryturę (ostatnie biegi w nich odbyłem jeszcze w tym roku, co mimo, że to był model dla mało wymagających biegaczy, ładnie świadczy o ich wytrzymałości).

Jako, że w tym roku kilka biegów mam w typowo offroadowej stylistyce 🙂 to zacząłem rozglądać się za czymś co umożliwi zejście z chodników, ulic i pozwoli komfortowo pokonywać bezdroża.

Noworoczna wizyta w Decathlonie pozwoliła mi wypatrzyć promocyjną okazję na zakup Kalenji Kapteren Crossover Fw13. I takie właśnie obuwie znalazło się w mojej szafie.

Kalenji_Kapteren_01
Buty te są przeznaczone raczej na mniej wymagające trasy. W opisie producent pisze o około 2 treningach w tygodniu, z czasem do około 2 godzin. Najlepsza dla nich nawierzchnia to nierówne ale raczej suche ścieżki i szlaki. Ot typowe lasy, parki jakich wiele.

Kalenji_Kapteren_04

Pierwsze wrażenie po zakupie jest pozytywne. But o ciekawej stylistyce, bezpiecznych kolorach (nie powinien zniszczyć się w terenie tak jak modele jasne) i solidnym wykonaniu. Żadne niedoróbki, skazy w oko mi przynajmniej nie wpadły.

Kalenji_Kapteren_02Widać od razu, że ten model Kalenji dedykowany jest w teren. Masywniejszy od uniwersalnych butów na asfalt. Podeszwa jego jest dość sztywna. But posiada amortyzację ale nie jest miękki ani nie spowalnia biegu. Boki dobrze trzymają stopę.
Wykonany jak pisałem solidnie co odzwierciedla od razu jego waga – rozmiar 45 waży 376 gram.

Pierwsze założenie i kroki w tym obuwiu przebiegły pozytywnie. Eksperymentowałem trochę z sznurowaniem bo miałem wrażenie, że przy luźniejszym trochę rusza mi się w nim noga. Jednak to tylko wrażenie, bo biegnąc w jednym zasznurowanym mocniej, a drugim troszkę lżej żadnych negatywnych oznak nie zanotowałem.

Do tej pory przebiegłem w nich około 30 km więc tak naprawdę są na początku swojego żywota jednak pierwsze wrażenie mam już wyrobione.
Pierwsze 2 biegi po 5 km przebiegły bez żadnych problemów. But dobrze trzymał się na leśnych nierównościach, nie powodował żadnych obtarć lub dyskomfortu. Ostatni dłuższy bieg (około 23 km w czasie ponad 2 godzin) niestety pokazał, że nie jest to raczej but aż na takie szaleństwa. Dorobiłem się bowiem bąbli na górze najmniejszych palców stóp. Wygląda, że uraża to miejsce koniec osłony przodu buta (wzmocnienie czołowe). Ewidentnie nogą czuć było je w środku obuwia, mimo, że dotykając ręką od środka materiał buta jest jednolity.
Troszkę szkoda. Nie ukrywam, że miałem ochotę zabrać te buty na Bieg Rzeżnika. Widać jednak, że segmentacja modeli biegowych (z oferty Kalenji) nie jest przypadkowa i co inne trzeba kupić chcąc potruchtać po parku, a co inne wybierając się na cały dzień w góry.
W kolejnych update-ach test doniosę jak sprawują się te buty po większym kilometrażu. Może dopasują się lepiej do stopy i jeszcze pokażą swoje mocne strony.

Kalenji_Kapteren_03

Z analizy oferty firmy Decathlon wygląda, że ten model buta nie jest już oferowany. Pewnie można go dostać jeszcze w wielu sklepach jednak jego bezpośrednim następcą powinien być Kalenji Kapteren Exlplorer. W Polsce go jednak nie widzę, są za to prostsze Kalenji Kapteren Discover.

Zdjęcia obuwia użyłem ze strony Decathlon. Moje są ciągle w idealnym stanie (brak jakichkolwiek śladów użycia) wiec szkoda wyważać otwarte drzwi i robić je samemu 🙂

 

UPDATE 1 – 19/10/2015

Mija już ponad 6 miesięcy odkąd mam swoje terenowe Kalenji. O ile w początkowym okresie trochę mnie rozczarowały to muszę powiedzieć, że z czasem zyskują na wartości 🙂
Biegałem w nich już kilka dłuższych biegów – od 10 km do 24 km i jest ok. Nic mnie nie obtarło, bieżnik dobrze trzyma w terenie. Albo ułożyły się lepiej do nogi, albo to kwestia zmiany skarpetek. W każdym razie dyskomfortów brak.
Wizualnie z butami nie dzieje się nic złego. Wszystko trzyma się na swoim miejscu, żadnych przetarć.
Zobaczymy jak to będzie dalej ale jak na razie jest ok.