Archiwa tagu: Biedronka

DUNLOP Buty sportowe męskie

Logo strony Test Sprzetu

DUNLOP Buty sportowe męskie (Men’s sport shoes)

Sportowe buty Dunlop
Sportowe buty Dunlop

Powoli przyszedł czas na wymianę kolejnych butów. W Crivit-ach, w których biegałem weekendowo, wymiękła wkładka. Wprawdzie zamieniłem ją na uniwersalną ale uznałem, że cóż mi szkodzi pobiegać  w nowych, a tamte przeznaczyć do codziennego chodzenia. W końcu wypada trochę zmniejszyć stany magazynowe biegowego obuwia 🙂

Tym razem na weekendowe trasy wziąłem kupione w Biedronce – Dunlopy. Buty opisane przez producenta w sposób następujący:

„wykonane metodą strobel – dla większej giętkości i optymalnego dopasowania”
„lekkie, wygodne i zapewniające stopom oddychanie – idealne do rekreacji i uprawiania sportu, np. do biegania lub na siłownię”

Dodatkowo w ulotce wskazano takie ich zalety jak:
– modne połączenie kolorów,
– system nacięć podeszwy zaprojektowany tak, by absorbować siłę uderzenia stopy o podłoże,
– materiał z siatki umożliwia stopą oddychanie,
– elastyczna, antypoślizgowa podeszwa z amortyzowanego tworzywa EVA,
– miękkie wyścielanie brzegu cholewki dla większego komfortu,
– solidny materiał,
– wyjmowana, wyprofilowana wkładka dopasowuje się do kształtu stopy i zapewnia stabilizację sródstopia.

Materiały użyte: Wierzch: 50% poliester siatka, 50% poliuretan, Wyściółka: 100% poliester, Podeszwa: 100 % EVA.

Brzmi zachęcająco a jak jest w rzeczywistości?

Waga, rozmiar
Buty kupiłem w rozmiarze 45 i ten jest dla mnie ok. Na długość są dobre, szerokość więcej niż spora. Przy moich, w miarę wąskich stopach, luzu jest dużo. Ciężko nawet ścisnąć but sznurówkami, tak by czuć opięcie na nodze. Wagowo – 240 gr czyli naprawdę mało.

Wygląd zewnętrzny, wykonanie
Buty wyglądają znośnie. Wykonane w modnym ostatnio stylu – „nadrukowane” napisy, płynne przejścia kolorów. Barwy mogły by być wprawdzie bardziej żywe, bo użyte tu czernie i pomarańcze wyglądają raczej na sprane, no ale z drugiej strony mniej będzie po nich widać ślady użycia. „Krój” dość sportowy, chociaż brakuje tego czegoś co mają niektóre firmowe buty – takiej dynamiki, agresywności. Te są trochę klockowate.
Ciekawostką, którą mam pierwszy raz jest język Dunlopa. Cieniutki, bez piankowego wypełnienia. Nie przeszkadza to w niczym ale jak pisałem wcześniej to + szerokość i czuje się w bucie spory luz 🙂  Budziło to obawy czy Dunlop nie będzie na nodze latał i przez to np. powodował obtarć (a jak działa to poniżej).
Pod względem wykonania buciki bez zarzutu. Niedoróbek, jakichś skaz nie widziałem.

Dunlop buty sportowe
Dunlop – widok na wierzch i podeszwę

Walory użytkowe
Buty są lekkie i sprężyste (sprężyste w znaczeniu uginania się a nie odbić od  asfaltu). Czuć to na nodze. Nie trzeba z nimi walczyć biegnąc – zakłada się i od razu przemieszcza swobodnie. Podobało mi się to.
Amortyzacji specjalnej w nich nie ma. Owszem tłumią nierówności i chronią przed pułapkami chodników itp ale bliżej im ku minimalizmowi. Z tego powodu osoby, które mają słabsze nogi i nigdy nie biegały w takich „delikatnych” modelach po dłuższym dystansie mogą czuć zmęczenie.
Do tej pory biegałem w Dunlopie po suchym i tu jest ok. Trzymają się podłoża. Jak będzie po deszczu to się dopiero okaże.
Luz w butach w biegu jest ok. Dunlopy trzymają się na stopie nie latają, nie urażają. Nie dorobiłem się żadnych bąbli, obtarć achillesów, To dla mnie też plus bo bardziej pasują mi buty luźniejsze niż dopasowane.
Przewiewność na akceptowalnym poziomie. Nie grzeją ale raczej wiaterku na nóżkach nie ma.

Podsumowanie
Nakręciłem w nich na ten moment około 30 km, z czego biegi po około 10 km długości. Pod koniec niektórych trochę zmęczenie stopy czułem (wychodzi „minimalizm”) ale bez tragedii. Buty mi pasują już od początku – lekkie, luźne. Mimo, że to niska półka butów sportowych to czuję, że się polubimy 🙂

Tańsze czołówki – krótkie porównanie

Logo strony Test Sprzetu

Tańsze czołówki – krótkie porównanie

Zima przybyła. Dni mamy krótkie, szybko zapadają ciemności więc czas idealny by biegać z lampką czołową.
W sklepach/internecie czołówek do wyboru mnóstwo.  Są chińskie no-name, urządzenia solidnych firm. Parametrów i typów do wyboru, do koloru 🙂 Można się pogubić i pewnie wielu zechce zapytać innych użytkowników co warto kupić.
Czytałem sobie ostatnio opisy czołówek (na forach biegowych) i widzę, że postęp dotarł i tu. Zasilanie akumulatorami, podłączenia USB do PC i konfigurowanie tego właśnie przez komputer, adaptacyjne światło. Ludzie rozwodzą się nad tym co dobre, co potrzebne. Wow… full wypas tylko ceny coś nie bardzo –  300-1000 zł.
W sumie co kto lubi. Ja nie ukrywam, że taką kwotę wolałbym przeznaczyć na coś innego. Dla tych, którzy myślą podobnie przygotowałem mały opis lampek, które mieszczą się w kwotach do 100 zł (praktycznie do 50 bo chyba tylko Ledlenser jest trochę droższy niż 100).

TRYB TESTU
Z braku chęci i czasu by wyjść w plener wszystkie lampki testowałem w domu. Zakładałem je na siebie (świeciły więc z wysokości około 1,83m).  Pierwsze zdjęcie przy każdej lampce to patrzenie na przedmioty, które znajdowały się w odległości około 4 m ode mnie. Drugie zdjęcie to patrzenie na przedmioty, które były w odległości około 2m (nie widać ich na zdjęciach, ale daje to względne pojęcie czy wiązka światła jest bardzo skupiona czy rozproszona).
W tych urządzeniach, które mają regulację mocy/wiązki światła robiłem powyższe zdjęcia na dostępnych trybach.
Wszystkie lampki testowałem i ważyłem na tym samym, nowym komplecie baterii.
Porównanie funkcji, jakości świecenia – na oko 🙂  Większość porównywałem do LedLensera H5 bo z nim najwięcej biegam.

1. Czołówka no-name (dostałem ją ze 2 lata temu na biegu w Jedlinie Zdr.)

Czołówka no-name
Czołówka no-name

Typ/Model: No-name
Rodzaj zródła światła: 7 diód LED, natężenie światła ?
Cena (orientacyjnie): 5zł
Waga: 97 gram
Zasilanie: 3 AAA, umieszczone z przodu urządzenia
Tryby pracy: ciągły / przerywany (miganie)
Regulacja kąta pochylenia: tak, skokowo
Regulacja strumienia światła: brak
Uwagi ogólne (wykonanie, używanie): typowy no name, włącza się go dość łatwo, przełącza tryby w czasie biegu też. Spasowanie części ok, nie rozłazi się. Minusem są za to paski, bo przy rozciąganiu ich (zakładanie lampy na głowę) spadają z plastikowych mocowań. Ta lampka świeci w sumie najgorzej ze wszystkich porównywanych.

Światło na obiekty w odległości 4m
Światło na obiekty w odległości 4m
Światło na obiekty w odległości 2m
Światło na obiekty w odległości 2m

2. Czołówka no-name z Biedronki

Czołówka z Biedronki
Czołówka z Biedronki

Typ/Model: Head-Lamp CWL-H081B
Rodzaj zródła światła: 1 dioda LED 3W, natężenie światła ?
Cena (orientacyjnie): 20-49 zł (ja swoją kupiłem za 49, w tym roku były już sporo tańsze)
Waga: 138 gram
Zasilanie: 3 AAA, umieszczone z tyłu urządzenia
Tryby pracy: ciągły / przerywany (miganie)
Regulacja kąta pochylenia: tak, skokowo
Regulacja strumienia światła: tak, regulacja skupienia wiązki (płynny zoom)
Uwagi ogólne (wykonanie, używanie): Lampka wykonana solidnie, aluminiowa obudowa. Spasowanie części ok. Włącza się ją dość łatwo, przełącza tryby w czasie biegu też. Świeci całkiem ładnie. Zapomniałem niestety, że można w niej regulować skupienie wiązki światła więc zdjęcia tylko na max. rozproszonej. Ta czołówka jest najcięższa ze wszystkich porównywanych i z tego powodu jakoś nie przypadła mi do gustu by z nią biegać (czuć że trochę telepie się jej wystający mocno przód).

Światło na obiekty w odległości 4m
Światło na obiekty w odległości 4m
Światło na obiekty w odległości 2m
Światło na obiekty w odległości 2m

3. Czołówka z Lidla (Crivit)

Czołówka z Lidla
Czołówka z Lidla

Typ/Model: Crivit
Rodzaj zródła światła: 1 dioda LED 3W, natężenie światła około 80 lm
Cena (orientacyjnie): 49 zł
Waga: 73 gram
Zasilanie: 3 AAA, umieszczone z przodu urządzenia
Tryby pracy: ciągły / ciagły z 1/2 jasności, przerywany (miganie)
Regulacja kąta pochylenia: tak, skokowo
Regulacja strumienia światła: nie
Uwagi ogólne (wykonanie, używanie): Lampka wykonana dość solidnie. Spasowanie części ok. Najmniej zaufania w kontekście wodoodporności budzi pokrywka baterii, bo jest to tylko plastik, a nie guma (jak w innych). Biegając w wilgotne dni na szczęście nic nie parowało, nie zamakało, ale przy solidnym deszczu mam obawy o jej kondycję. Początkowo niezbyt wygodnie się mi ją również włączało i regulowało pochylenie (trzeba się do tego przyzwyczaić). Przy umiejscowieniu lampki na czole dobrze jest w jego płaskiej części 🙂 Gdy próbujemy umieścić ją wyżej na głowie to zaczyna się telepać.
Trochę nie podoba mi się charakterystyka świecenia bo jest bardzo mocno zaakcentowany pkt środkowy, a na bokach światła jest już mniej. Ale obiektywnie świeci solidnie i o ile LedLensera biorę na biegu Ultra to z tą biegam treningowo.

Światło na 4m, pełna moc
Światło na 4m, pełna moc
Światło na 2m, pełna moc
Światło na 2m, pełna moc
Światło na 4m, połowa mocy
Światło na 4m, połowa mocy
Światło na 2m, połowa mocy
Światło na 2m, połowa mocy

4. Czołówka Vipow URZ0074

Czołówka Vipow
Czołówka Vipow

Typ/Model: Vipow URZ0074 (płaska)
Rodzaj zródła światła: 1 dioda LED 3W, natężenie światła ?
Cena (orientacyjnie): 30 zł
Waga: 95 gram
Zasilanie: 3 AAA, umieszczone z tyłu urządzenia
Tryby pracy: ciągły
Regulacja kąta pochylenia: tak, skokowo
Regulacja strumienia światła: płynnie regulowane natężenie światła
Uwagi ogólne (wykonanie, używanie): Wizualnie przypomina mi LedLensera (czyżby trochę zrzynka?). Lampka wykonana w miarę solidnie. Spasowanie części ok, tylko guma w pokrywie baterii  nie przylega tak solidnie jak w Lenserze, czy tej z Biedronki.  Dodatkowo płynna regulacja jasności może być źródłem dostawania się wody do pojemnika z bateriami (to moje przypuszczenia nie poparte doświadczeniem).
Świeci fajnie, równomierny strumień. Dodatkowa regulacja pozwala dopasować jasność do naszych potrzeb. Jak widać na foto regulacja ta jest jednak użyteczna tylko w wąskim zakresie. Poniżej połowy mocy niewiele widać.

Światło na 4m, pełna moc
Światło na 4m, pełna moc
Światło na 2m, pełna moc
Światło na 2m, pełna moc
Światło na 4m, połowa mocy
Światło na 4m, połowa mocy
Światło na 2m, połowa mocy
Światło na 2m, połowa mocy
Światło na 4m, najniższa moc
Światło na 4m, najniższa moc
Światło na 2m, najniższa moc
Światło na 2m, najniższa moc

5. Czołówka LedLenser H5

LedLenser H5
LedLenser H5

Typ/Model: LedLenser H5
Rodzaj zródła światła: 1 dioda LED 3W, natężenie światła 25 lm
Cena (orientacyjnie): 130 zł
Waga: 108 gram
Zasilanie: 3 AAA, umieszczone z tyłu urządzenia
Tryby pracy: ciągły
Regulacja kąta pochylenia: tak, skokowo
Regulacja strumienia światła: tak, regulacja skupienia wiązki (płynny zoom)
Uwagi ogólne (wykonanie, używanie): solidnie wykonana. Spasowanie części, trzymanie na głowie bardzo dobre. Włączanie, regulacja pochylenia ok, zoom raczej regulować trzeba na postoju. Czołówka ta ma słabe w porównaniu do innych natężenie światła – tylko 25 lm, ale bardzo równomiernie świeci (piękny równy okrąg przy ustawieniu dużego rozproszenia). Jak widać na zdjęciu da się też zrobić punkt. Mi taka charakterystyka świecenia bardzo pasuje bo  widać nie tylko punkt przed sobą ale i więcej terenu wokół. Na zdjęciu testowym świecenie wyszło marnie (porównując do innych lampek), ale ręczę, że w terenie aż tak źle nie jest. Parę ultra w niej przebiegłem i było ok. Mniejsza „moc” powoduje za to, że długo świeci. Na 1 komplecie baterii alkalicznych biegłem całą noc i jeszcze do tej pory świecą one w moim Crivicie (a też parę godzin tu pobiegałem). Lenser dobrze radzi sobie również w deszczu, nic nie paruje, nie zamokło w środku.

Wiązka rozproszona, 4m
Wiązka rozproszona, 4m
Wiązka rozproszona, 2m
Wiązka rozproszona, 2m
Wiązka skupiona, 4m
Wiązka skupiona, 4m
Wiązka skupiona, 2m
Wiązka skupiona, 2m

Podsumowanie
Mimo słabego natężenia światła ze względu na solidność i równomierne rozłożenie wiązki moim numerem 1 pozostaje i tak Lenser. Ponieważ ilość światła generowana przez niego, nie dla wszystkich będzie akceptowalna, jako tańszą alternatywę polecam Crivita, ewentualnie Vipow.
Reszta jako lampy do biegania ma raczej mniejszą użyteczność. Biedronkowa jest za ciężka, a no-name raczej pozwoli nam być widocznym dla kierowców aut niż realnie oświetlać drogę.

DUNLOP – czapka biegowa i pas – krótki opis

Logo strony Test Sprzetu

DUNLOP – czapka biegowa i pas – krótki opis

Nie tak dawno temu (koniec sierpnia-początek września)  sygnalizowałem o sporym wysypie biegowego sprzętu w Biedronce.

Nowości biegowe w Biedronce – 27/08-02/09

Jako, że ochłodziło się już znacznie i zmiana stroju na jesienno-zimowy u mnie już nastąpiła 🙂 to i dało się zakupione rzeczy przetestować.

Zacznę od pasa, chociaż w jego przypadku test był mało dokładny. Założyłem go po prostu raz :), wtedy gdy zdecydowałem się biec w legginsach bez żadnej kieszonki. Może to niedługo jak na opinie o nim ale i sam przedmiot jest na tyle prosty, że szkoda wymyślać nie wiadomo co.

Ponieważ sytuacja, gdy klucze od domu noszone są w ręku, do  wygodnych nie należy będąc już prawie gotowym do biegu szybciutko złapałem pas no i zabrałem się za jego instalowanie.

Dunlop pas do biegania

Wielkiej filozofii tu nie ma. Odpiąć- zapiąć klamrę i już 🙂 Pas na mnie pasował bez konieczności regulacji (jeśli trzeba robi się to standardowo jak we wszystkich paskach). Po założeniu trzymał się dobrze, mocno opinał i nawet myślałem czy go nie popuścić. Ponieważ jednak wcześniejszy pas z uchwytem na bidon (jaki mam) miał tendencję do poluzowywania się w czasie biegu, to uznałem, że nie należy kombinować. Lepiej niech trzyma się ciaśniej niż ma spadać już od razu.

Pasek wykonany jest w ciekawej technologii. Na „pusto” ma niewielką szerokość, ot tak jak jego klamra (3-4 cm). W tylnej części znajdują się 2 zapinane na zamek kieszonki, które po napchaniu drobiazgami znacznie powiększają swoje rozmiary. I to dość znacznie. Da się do nich włożyć spokojnie spore przedmioty (jak 5″ telefon itp).

Materiał z jakiego jest zrobiony to poliestrowe tworzywo sztuczne. Z wierzchu miłe w dotyku, w środku błyszczące i sprawiające wrażenie wodoodporności.

Ponieważ  na trening zabierałem tylko klucze to zmieściły się spokojnie i nawet miały sporo luzu brzdękając sobie w czasie biegu 🙂

11 km trening nie spowodował u mnie żadnego dyskomfortu z powodu użycia paska. Trzymał się na swoim miejscu bardzo dobrze. Nie obcierał, nie uwierał.
Ponieważ biegłem w nim tylko raz to wydaje mi się, że nie miałem dobrze przećwiczone jego obsługiwania i na końcu biegu, by wyjąć klucze, musiałem go odpiąć. Nie mogłem po prostu wymacać ręką z tyłu zamka by otworzyć kieszonkę.

Wyszło również,  że pasek przesadnie wodoodporny nie jest. Zmoczył się od potu (w środku), więc jeśli nosicie jakąś ważna elektronikę to i tak trzeba ją zabezpieczyć np. foliowym woreczkiem.

Cóż. Zadanie swoje pas spełnił. Kupiłem go dodatkowo w okresie gdy był już sporo przeceniony (z 19 zł na 9 zł jak pamiętam) więc należy być zadowolonym.
Postaram się jeszcze kiedyś spróbować jak zachowuje się bardziej napchany by finalnie wyrazić o nim opinię ale na razie – plus.

No to teraz czapka.

Czapka biegowa Dunlop

Do tej pory w chłodniejsze dni biegałem w czapeczkach z daszkiem, bandanie czy też buffie założonym na głowie. Gdy robiło się już naprawdę zimno instalowałem na głowę wełnianą czapeczkę i było ok.
Takiej typowej czapki do biegania (jak ta) jeszcze nie miałem więc gdy pojawiły się w Biedronce uznałem, że kupię.

Czapeczka sprzedawana była w kartonowym, niebieskim pudełeczku. W środku poza czapką i metką nie było nic bo i cóż mogło by być 🙂

Wykonana jest jak wszystko ze sztucznego materiału 🙂 Kolor  czarny z odblaskowym logo Dunlopa. Wykonanie jest estetyczne, nie widać żadnych niedoróbek. Rozmiar uniwersalny męski (damskie były w różowych kolorach i jak pamiętam z rozcięciem z tyłu na warkocz).  Ładnie się rozciąga.

Na moją dość sporą głowę (chociaż bez włosów) wchodzi dobrze i zostaje jeszcze sporo luzu.

Czapka w swojej dolnej części ma profilowane zaokrąglenia na uszy. Dół jej jest również podwójny, podczas gdy góra to pojedyńcza warstwa materiału.

Powoduje to, że w uszka jest ciepło i można je spokojnie czapką zakryć.

Do tej pory w czapce biegałem już kilkanaście razy. W temperaturach od około +10 stopni do 0 stopni C. Zawsze w głowę było mi ciepło i nie było czuć wiatru.
Moja żona założyła swoją gdy było bliżej +15 stopni i mówiła, że jest jednak za ciepła na te warunki. U mnie jej „solidne” wykonanie wyszło raz, podczas naprawdę długiego i mocnego biegu. Gdy dość mocno się upociłem, wyszła zbyt duża szczelność czapki. W okolicach uszu czułem sporo wody (potu :)) od środka. Niezbyt miłe uczucie. Musze powiedzieć jednak, że nawet wtedy nie czuć było jednak zimna przebijającego się z zewnątrz.

Czapki takie to pewnie żaden kosmiczny wynalazek. Wydaje mi się, że w Lidlu, Decathlonie są podobne. Każdy może więc kupić taką jaka mu przypasuje. Ja ze swojej, Biedronkowej jestem zadowolony i zabieram ją na wszystkie treningi. Polecam.

Kończąc, dodam jeszcze, że po każdym biegu piorę ją w pralce i jak na razie nic jej się nie stało. Trzyma kształt, kolor.

Nowości biegowe w Biedronce – 27/08-02/09

Test_sprzetu

Nowości biegowe w Biedronce – 27/08-02/09

Tytułem kronikarskim należy zauważyć, że w Biedronce pojawiło się sporo ciekawych rzeczy do biegania 🙂

Akcesoria i buty firmowane logo Dunlopa (chociaż opakowania utrzymane są w tonacji poprzednich akcji kiedy to marka była mało znana). Sporo również ubrań (softshell-e, bielizna bezszwowa, koszulki).

Biedronka_0109_02

Większość towaru celuje w okres jesienny/zimowy – bluzy, softshelle, czapki, rękawiczki, kamizelki odblaskowe. Ponieważ ciuchów i butów mam już sporo nie porywałem się na nie ale skusiłem się na czapeczkę i wkładki do butów.

Biedronka_0109_01

Pierwsze wrażenie jest pozytywne, jak sprawdzą się w bieganiu pozostaje niestety poczekać aż się ochłodzi 🙂

 

Lidl, Aldi, Biedronka… – czyli marketowe ciuchy dla biegaczy

Lidl, Aldi, Biedronka… – czyli marketowe ciuchy dla biegaczy

Bieganie ostatnimi laty stało się modne. Biega coraz więcej osób, coraz częściej o bieganiu słychać. Skoro zaś coś jest popularne to da się na tym zarobić.

Z tego też założenia wychodzą sprzedawcy coraz częściej włączając do oferty „sprzęt” do biegania. O ile jeszcze niedawno akcje „sport” były sporadyczne, to teraz praktycznie raz w miesiącu w marketach rzucając buty, ciuchy i inne gadżety do biegania.

Dla klienta to teoretycznie dobrze. Oferta jest szeroka, da się wygrzebać zawsze coś dla siebie – co jest nam potrzebne albo uważamy, że się przyda. Czy ta szeroka moda na sport/biegi niesie również wzrost poziomu oferowanych towarów? A z tym to jest już różnie.

crivit2_01

Jako wielki fan wizyt w tytułowych sklepach :), wydaje mi się, że jestem na bieżąco z tym co oferują. Sporo rzeczy już kupiłem, sporo oglądałem. Chciałbym więc podsumować w paru słowach co myślę o takim, marketowymm podstawowym wyposażeniu biegacza (koszulki, spodnie, buty).

Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że oferowany w marketach towar skierowany jest dla biegaczy sporadycznych, początkujących. O ile robimy treningi po parę kilometrów pasować będzie nam wszystko i nie zauważymy praktycznie żadnych wad takiego sprzętu.

Wraz ze wzrostem zaangażowania (kilometrażu) niedostatki wyposażenia wyjdą wcześniej lub później.

Najlepszym przykładem są tutaj buty. Ładne, kolorowe, posiadające wiele różnych systemów wspomagających. Kilka różnych par (z ostatnich lat) już miałem i o ile biegając mało żadnych kłopotów nie miałem, to przekraczając na treningach dystans 10 km większość z nich zaczynała mnie obcierać.
Da się takie buty jakoś uratować – mi np. pomogła wymiana wkładek ze standardowych na żelowe (też z marketu :)) no ale nie o to chodzi. But jako „całość” takich atrakcji oferować nie powinien.

Dość drastycznie spada też komfort używania tanich butów już po kilkunastu treningach. Ubijają się, bardzo szybko ściera się podeszwa. Zwłaszcza nieporozumieniem jest dla mnie fakt, że ostatnio coraz więcej producentów daje buty, w których na podeszwie nie ma żadnej warstwy gumy/tworzywa mającego za zadanie ten wpływ czasu zniwelować. Konkretnie chodzi mi o buty z białymi podeszwami jak na załączonym obrazku. Ścierają się momentalnie.

intertek_biedronka

Troszkę lepiej wypadają tu ciuchy. Bluzy, koszulki, legginsy. Raczej złego słowa o nich powiedzieć nie mogę. Swoje „robią”, nie obierają, nie drażnią. Pewną loterią jest tylko dobry dobór rozmiaru. Najczęściej rozmiarówka marketowa jest zawyżona – używając firmowych ciuchów XL w markecie warto kupić L. Powinno by wtedy ok, ale … niektóre z tych ciuchów mają troszkę dziwny krój. Raczej dotyczy to spodni bo w koszulkach to naprawdę ciężko coś zepsuć.
Dziwny krój najczęściej oznacza, że o ile rozmiar wydaje się ok, to legginsy potrafią być gdzieniegdzie luźne albo zbyt ciasne (krępując np. długość stawianego kroku).

Spodnie_Shamp_01

Wszystko to oznacza, że w przypadku zakupu w markecie trzeba mieć trochę szczęścia. Niektóre wypusty ciuchów są genialne, inne byle jakie.

Bluza_Shamp_01

Czy warto w takim razie je kupować? Ja uważam, że przy akceptowaniu, że to nie półka dla zawodowców – tak. Jakościowo ubrania/buty te są solidne. Nigdy jeszcze nic mi się w nich nie urwało, odpadło,  podarło. Wprawdzie w markecie dokładnie wszystkiego nie przymierzymy ale duże sieci nie robią żadnych problemów ze zwrotem/wymianą. A w przypadku zakupu w zwykłych sklepach z tym potrafi być różnie.
Uważam, że swoją biegową przygodę można zacząć od poziomu marketu. Jeśli bieganie  nas wciągnie, poznamy swoje preferencje, upodobania wtedy spokojnie można przejść i z ciuchami na „wyższą półkę”.